17 Wrzesień

7

Biznesowe brejkfasty

Lubię spać. Jak każdy. Ale nie lubię zarazem tracić czasu i nie mam przy tym problemu, aby zwlec się z łóżka chwilę po tym jak mój prywatny elektroniczny kogut rozbrzmiewa donośnie, wesoło zwiastując porę wstawania. I wstaję przy dźwięku pierwszego, drugiego, trzeciego,… siódmego dźwięku “alarmu” 😉

Czy biznes lubi śpiochów? Inaczej – czy przedsiębiorcy mogą spać do południa? Mogą – a czemuż by nie! Tylko pytanie, po co :) Ponad rok temu Leszek Chalecki, który uruchamiał (reaktywował) w Białymstoku grupę BNI zadzwonił z zaproszeniem. Potem dzwonił jeszcze kilkukrotnie czym dość mocno mi zaimponował w swojej konsekwencji, a ja równie konsekwentnie, acz grzecznie mu odmawiałem.

Dlaczego? Bo uważałem, że BNI to zwyczajna strata czasu. Zamiast łazić na biznesowe brejkfasty trzeba zakasać rękawy i zapierniczać. Wyobraźnia podpowiadała mi taki oto obraz: poranek; kilkunastu zdesperowanych przedsiębiorców na ostrym wirażu spotyka się po to, aby próbować rozpaczliwie reaktywować swój biznes, traktując spotkania w ramach grupy jak ostatnią szansę na przeżycie. Kanibalizm biznesowy – zjadają się nawzajem po to aby najsilniejsi mogli przetrwać…

Ale po kilku tygodniach i kilku kolejnych telefonach od Leszka w końcu postanowiłem pójść. Z ciekawości, ale głównie z szacunku dla Leszka. Pomyślałem- niezły będzie ubaw. No, ale zobaczymy co się stanie. Byłem tam dwukrotnie, na spotkaniach informacyjnych podczas montowania drugiej grupy – Grow. Czy byłem zdesperowany? Nie. Czy rozpaczliwie szukałem klientów? A skąd! Roboty mieliśmy po kokardę. Poszedłem tam z ciekawości. Nie będąc w podbramkowej sytuacji. Ot tak. Żeby zobaczyć. Bez jakiejkolwiek napinki. I to było sedno sprawy. Na spotkaniu poznałem kilkunastu ludzi biznesu, którzy przychodzą tam tylko po to aby… wysłuchać potrzeb biznesowych swoich kolegów i zwyczajnie im pomóc. Uznałem, że albo świat zwariował albo ja. Ludzie spotykają się, aby bezinteresownie pomagać innym w rozwoju ich firmy. Wariactwo! Dzielą się rekomendacjami, w zasadzie “ot tak” dają ci kontakt do prezesa firmy, do którego Ty się przez pół roku za żadne skarby nie mogłeś doprosić audiencji, bo sekretarka z miną psychopatycznego mordercy i przyklejonym formalnym uśmiechem cedzi ci przez zęby: “Pana prezesa nie ma. I nie wiem kiedy będzie”, a w tym samym czasie zza uchylonych za jej plecami drzwi słychać donośne – “Pani Małgosiu, dwie kaweczki poprosimy…”. Robią to bezinteresownie, bo nie oczekują niczego w zamian. Ten “wzamian”, kimkolwiek jest, sam do nich wraca…

Po dwóch spotkaniach podpisałem kilka kontraktów. Czy ich potrzebowałem? Nie, ale po to przecież prowadzimy firmę, aby nawiązywać kolejne relacje biznesowe i rozwijać interes. Inaczej to nie ma sensu. Zresztą, dzięki temu nasz zespół poszerzył się o kolejne dwie fantastyczne osoby, które okazały się być niezbędne ze względu na dodatkowe obowiązki i nowe projekty. Czy byłem tym zaskoczony? Jak najbardziej. Trudno mi było w to uwierzyć, że to takie proste. Ale kluczowe w tym wszystkim było podejście. Tak moje, jak i całej grupy. Jeśli więc idziesz na spotkanie i przed wejściem wbijasz się w przyciasny strój zgłodniałego szakala a w przedsiębiorcach, których poznajesz dostrzegasz wyłącznie ranną owieczkę bez lewej tylnej łapki a zatem łatwy kąsek na upolowanie to lepiej się wyśpij i nie wstawaj przed 6.00, bo to nie ma najmniejszego sensu. Będzie z tego lepszy pożytek. Bo się przynajmniej wyśpisz. BNI to – jak dla mnie – zjawisko. BNI uczy uważnie słuchać, nie słyszeń – ale właśnie wsłuchiwać się w potrzeby innych. I jeśli jest choćby cień szansy, na to, że dzieląc się swoim kontaktem komuś pomożesz, możesz być pewny, że prosząc o rekomendację napewno ją uzyskasz. A nawet jak nie poprosisz, to i tak ktoś sam Ci zaproponuje biznes… bo de facto potrzebuje Twojej pomocy.

Zatem, podsumowując. Z natury nie znoszę przemocy i jestem pacyfistą. Pewnie dlatego też średnio przepadam za zapachem napalmu o świcie (szczególnie w Wietnamie), ale parafrazując klasyka: Uwielbiam zapach…. świeżo parzonej kawy o poranku…, zwłaszcza w towarzystwie kilkudziesięciu przedsiębiorców, którzy – podobnie jak ja – nie mają większego problemu z tym, aby wstać grubo przed 6.00 i powitać nowy dzień przy aromatycznej filiżance kawy i wsłuchać się w to, co mówią koleżanki i koledzy z innych firm. Po roku dołączyłem do BNI. I jest mi z tym dobrze. Uczę się wsłuchiwać i to przynosi już konkretne efekty, bo wychwytuję możliwości pomocy innym w zrobieniu biznesu. A mój biznes? O niego, zadbają koledzy z grupy.

PS. Dziękuję Błażejowi z RS Design i Łukaszowi z Marall Trendy za zaufanie. To nowe kontrakty, które już dopięliśmy. Dzięki BNI. A kolejne rysują się w bardzo jasnych barwach 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona używa plików cookies (ciasteczek), dzięki którym może działać lepiej... Dowiedz się więcej

Czym są pliki cookies?W celu dostosowania treści i usług dostępnych za pośrednictwem serwisu publicum.pl (administrator serwisu) może używać tzw. cookies, tj. danych informatycznych, zapisywanych przez przeglądarki internetowe zwykle w postaci niewielkich plików tekstowych, przechowywanych w urządzeniach przeznaczonych do przeglądania stron internetowych.Cookies zwyczajowo dzieli się na dwa rodzaje, zależne od sposobu ich wygaśnięcia:
stałe - pozostają na urządzeniu użytkownika przez czas określony w parametrach tych plików lub do chwili ich ręcznego usunięcia przez użytkownika,
sesyjne - pozostają na urządzeniu użytkownika, aż do momentu wylogowania ze strony internetowej lub wyłączenia przeglądarki internetowej.

Do czego wykorzystywane są pliki cookies? Cookies wykorzystywane są przez biblioteki i wtyczki oprogramowania Platformy, umożliwiające zarządzanie podstronami w panelu administracyjnym oraz pozwalają zarządzać publikowanymi treściami. Dotyczy to w szczególności:

  • sposobu prezentacji treści (wczytywanie preferowanego stylu CSS)
  • prezentowania własnych sond/ankiet
  • wykorzystywania wtyczek zewnętrznych usług, np. serwisów społecznościowych (Facebook, Google+) lub o charakterze statystycznym (Google Analytics).Administratorami zewnętrznych cookies są administratorzy generujących je serwisów zewnętrznych. Używanie cookies ograniczone jest przez serwis kosacki-budownictwo.pl do niezbędnego minimum, z uwzględnieniem świadczenia usług na wysokim poziomie. Czy pliki cookies używane są do przechowywania danych osobowych? Pliki cookies używane w ramach serwisu nie są używane do przechowywania danych osobowych. Czy jest możliwe usunięcie zapisanych plików cookies lub wyłączenie możliwości ich zapisywania? Oprogramowanie służące do przeglądania stron internetowych (przeglądarki internetowe) domyślnie umożliwiają umieszczanie plików cookies na urządzeniu.

    Użytkownicy serwisu oraz ich Klienci mogą w każdej chwili wyłączyć w swojej przeglądarce opcję przyjmowania cookies, przy czym wyłączenie obsługi cookies może wpłynąć na niektóre funkcjonalności dostępne na stronach internetowych oraz w panelu administracyjnym (przykładem niekorzystnego wpłynięcia na funkcjonalność oprogramowania może być nieprawidłowe wyświetlanie sondy internetowej lub niepoprawne generowanie statystyk przez usługę Google Analytics). Możliwe jest również usuwanie cookies z urządzenia. Szczegółowe informacje o możliwości i sposobach obsługi plików "cookies", jak również ich usuwania, dostępne są w ustawieniach wszystkich popularnych przeglądarek internetowych.