7 Wrzesień

team-386673_1920

Kiedy nadgorliwość jest gorsza od… lenistwa

Kiedy „w praktyce” zostaje nieco więcej czasu niż się spodziewaliście, to co robicie? Odpalacie Netflixa, HBO GO, Legimi czy może dostajecie natchnienia na zrobienie czegoś „na zaś” i to coś, związane jest z Waszą pracą… ?

Ja w większości przypadków mam to drugie. W większości(!). Miałam tak na studiach, mam i po nich. O ile nie „oświecą” mnie idee Work Life Balance i nie zbiczuję się mentalnie „Hola hola, a jak się klientowi odwidzi i będziesz musiała robić dwa razy to samo?”, odpalam laptop i …. się zaczyna.

I żeby nie było, poniedziałki mnie nie przerażają, a po niedzieli nie czekam na „piąteczek”, by wieczorem zatańczyć chwalebny pląs a’la Chandler z „Przyjaciół” z okrzykiem „już weekend”, czyli: swoją pracę lubię 😊

Ale nie zawsze w tym szaleństwie jest metoda! 😉 Toteż, zostawianie czegoś na ostatnią chwilę sprawdza się do czasu, kiedy grunt pod nogami zaczyna się dymić, terminy gonią, a oczekiwania klientów rosną. Tak też potrafię, ale bardzo rzadko i zawsze sobie obiecuję, że to (przed)ostatni raz….

Bo co jest nie tak z nadgorliwością?

O ile w „lenistwie” w 99% przypadków spada się na cztery łapy, to w nadgorliwości brakuje niekiedy rąk i nóg do pracy. A przynajmniej takie jest przeświadczenie.  Mylne, ale kiedy się to sobie uświadomi, jest za późno na cofnięcie czasu i „zrobienie czegoś dla siebie”. Niezadowolenie z tego co się stworzyło to dość częsty element tych dziwnych praktyk. Myślenie o tym, co trzeba jeszcze zrobić potrafi za bardzo przytłoczyć i w tym pędzie coś po drodze się wykrzaczy, więc efekty nie zawsze są adekwatne do poświęconego czasu.

Jak temu przeciwdziałać? Metoda właściwie prosta jak konstrukcja cepa: jeśli coś nadrabiać, to tylko małymi krokami. Tak, żeby w międzyczasie móc chwycić za zalegającą na półce książkę i przeczytać nawet (marne) 10 stron. Zrobić coś dla siebie (niekoniecznie zakupy 😉) i zachować odpowiedni dystans robienia rzeczy na „przyszłość”. Nie leniwe „za pięć dwunasta”, nie nadgorliwe „kilkanaście dni”, a „rozsądne” kilka dni…. Zobaczymy, jak wyjdzie!

Ściskam! Work Life Balance jest ok 😊

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *