28 Sierpień

maldives-3220702_1920

Wakacyjna flauta

Każdy kto pracował w redakcji dziennika, wie jak ciężko wywalczyć tam dłuższy, letni urlop. Dziennikarze ryzykują kupując klika miesięcy wcześniej bilety lotnicze. Pierwszeństwo mają matki z dziećmi w wieku szkolnym i przedszkolnym. Dwa tygodnie wczasów to absolutny maks.

W wakacje w redakcji zostaje połowa załogi, a tematów i stron nie ubywa. Dziennikarze, którzy trwają na stanowiskach „obrabiają działki” kolegów i często nie wyrabiają się na zakrętach, bo codzienna gazeta sama się nie zrobi, a serwis internetowy trzeba regularnie uaktualniać. Z kolei powracający z urlopu przez jakiś czas są otumanieni i potrzebują kilku dni na otrząśnięcie się z „nicnierobienia”, poszukanie sensownego tematu i wdrożenie do redakcyjnej rutyny.

Dobry materiał piarowski jest wtedy dla dziennikarza – i tego zagonionego i tego spowolnionego – jak przysłowiowa manna z nieba. A PR-owiec – tekściarz, nazywany dumnie Media Relations Specialist, może przez chwilę poczuć się jak bohater kreskówek, ratujący świat. Wakacje to czas żniw dla naszej branży, który powinniśmy skrupulatnie wykorzystać. Jeśli nie napiszemy klasycznej „krypciochy” ale tekst, który jest odpowiedzią na jakieś nurtujące opinie publiczną pytanie lub newsem na konkretny temat: biznesowy, rolniczy, zdrowotny, albo choćby zapowiedzią ciekawego konkursu z fajnymi nagrodami, to powinien pójść jak świeże bułeczki.

Wakacje to wręcz szansa, by przekonać do siebie tych redaktorów, którzy do tej pory patrzyli na PR-owców raczej nieprzychylnym okiem. W sezonie ogórkowym, kiedy w branży panuje wakacyjna flauta, chcąc nie chcąc sięgają po nadsyłane materiały i okazuje się, że artykuły promocyjne bywają „całkiem, całkiem”, a teksty eksperckie przygotowane przez agencje są solidne, napisane starannie, z dużą fachowością, oparte na doświadczeniach praktyków.

Zamiast więc ścigać przemęczonego nadgodzinami dziennikarza często decydują się postawić gotowy materiał na konkretny temat, wybrać interesujące fragmenty, albo chociaż się tekstem zainspirują, poddając go twórczej przeróbce. Jeśli agencja regularnie podsyła ciekawe materiały redaktor oznaczy ją sobie jako nadawcę, którego wiadomości warte są przeczytania i nie odsyła suchego maila z informacją, że na mocy RODO domaga się, by usunięto jego adres z bazy danych.

Trudno mi to przechodzi przez klawiaturę , ale kiedy inni plażują, jako PR-owcy powinniśmy zakasać rękawy, wykazać się entuzjazmem, samozaparciem, tryskać pomysłami i uzupełniać płyny, żeby się nie odwodnić się z przepracowania. Za to potem, kiedy nadejdą chłody i deszcze zaleją kraj nad Wisłą może niektórym uda się wymknąć na dłuższy urlop w słoneczniejsze rejony. Oczywiście tym, którzy nie balangowali latem.

Z pozdrowieniem, Ula :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *