26 Lipiec

hexagon-1743514_960_720

Ale żonkę to Ty szanuj…

Prawdziwy Polak, jak przystało na prawdziwego Polaka zna się na wszystkim, lecz prym wiedzie wspinaczka górska, futbol, polityka i historia, a wśród przedsiębiorców “znajomość internetu”. A internet to stadion, gdzie zarówno lekarz, jak i prawnik czy student, przeradza się w niemającego zahamowań trolla.

Nie ma w tym nic dziwnego- powszechność sieci, to że moje pokolenie zna ją od dziecka, a pociechy przedsiębiorców od momentu wyczołgania z łóżeczka śmigają po wszystkich kanałach mediów społecznościowych, sprawia że Ojciec Domu, Pan Ognia, Samiec Wśród Samców, Głowa Rodu, Pierwszy Mąż i Ojciec Tego Imienia uważa, że jeżeli młody doda zdjęcie mając kilka lat, to nie jest to nic trudnego, więc on (z racji, że szkrab jest owocem jego starań) potrafi lepiej w internety niż ktoś z agencji. I o ile wrzucanie sprośnych żarcików i innej radosnej twórczości na prywatnym profilu przejdzie(chociaż nie zawsze- patrz: bojkot Ciechana po wpisie właściciela), nie jest to specjalnie pożądane na profilu firmowym z punktu widzenia wizerunku marki w sieci.

Oczywiście, przedsiębiorca sam najlepiej zna się na własnym biznesie, bo prowadzi go przez rynkowe sztormy i niepokoje, jednak w 90% przypadków znajomość mechanizmów internetu to już czarna magia, nawet jeśli wydaje się inaczej. Świadomość ludzi spoza branży, nawet tych najbardziej aktywnych w mediach społecznościowych jest bardzo ograniczona. Polega na zasadzie “wrzucamy z palca i albo pójdzie albo nie” i braku refleksji. Tym co odróżnia pracę na profilu firmowym od wrzucania filmików zawierających banale truizmy na profilu prywatnym, to umiejętność analizy tego co “nie poszło” i próba optymalizacji, a nie działanie na zasadzie “nie ma czasu na wyjaśnienia, wrzucamy ile wlezie”. Tutaj po raz kolejny okazuje się, że nie ilość, a jakość i statystyki. Czasem przesadny optymizm i dobre chęci rodzą przeraźliwe rezultaty, które są bombą z opóźnionym zapłonem.

To trochę jak uważać tofu za godny zamiennik dla mięsa. Mimo, że zapraszasz na obiad znamienitych kucharzy i w Twoim mniemaniu schabowy z tofu to mistrzostwo świata, oni jako ludzie, którzy na mięsie zjedli zęby, wiedzą że gwiazdki Michelin to Ty nie dostaniesz.

Inny przykład- załóżmy, że marka to niebywale piękna, zgrabna i młoda żona przedsiębiorcy. Takie 10/10. Czy aby brylowała na salonach, a dumny mąż mógł się nią chwalić, powinien sam szyć jej stroje, mimo że totalnie się na tym nie zna? Oglądanie pokazów mody nie sprawia, że nagle nabierasz umiejętności władania igłą. Takie rzeczy powierza się specjalistom, dodając co najwyżej swoje wskazówki lub wytyczne. W końcu parafrazując stare przysłowie- co cztery głowy, to nie jedna.

Apeluję więc- trzy przeczytane artykuły o mediach społecznościowych, młodzieżowe aplikacje i same chęci, które nie są oparte o żadną wiedzą praktyczną nie sprawią, że lajeczki będą spadały z nieba, a za nimi klienci i ich pieniążki. Nie dajcie chodzić swojej młodej i atrakcyjnej żonie nago po stadionie pełnym trolli.

Ściskam,
Mateusz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *