22 Czerwiec

speakers-414556_1920

Mądrości z internetów

O gustach się nie dyskutuje (nieprawda), a o posiadaniu prawdziwej wiedzy?

Internety oszalały na punkcie przekazywania wiedzy i umiejętności. Fakt, medium to dobre, szybkie i nośne, a przede wszystkim wygodne.  I nie chodzi o live z gotowania owsianki, ale o dzielenie się „ekspertów” z danej dziedziny swoimi przemyśleniami.

Znawców danego tematu jest wielu. Jedni będą mędrkować bardziej, inni mniej charyzmatycznie. Kogo wolimy? Wydaje mi się, że to zależy nie tyle od sposobu przekazywanych treści, ale od hmm… naiwności odbiorcy. Bo o ile głośniej i dosadniej krzyczą ci pierwsi, podkreślając przy tym „skutki ciężkiej pracy”, tym odbiorcy bardziej podatni na bon moty  będą to łykać jak młoda łania. Najbardziej wiarygodni są wtedy, kiedy dobry i sprawiedliwy los wynagrodzi im miejscem w pierwszej pięćdziesiątce najbogatszych ludzi Forbesa. Z kolei ci mniej entuzjastyczni i mniej podkreślający swoją pierwszorzędną wiedzę („to ja dla Was to odkryłem”) będą tylko lubiani. Bo choć mądrze, to nie „inspirująco”. Bo choć merytorycznie, to nie z „trudną przeszłością”.

W bardzo wielu przypadkach wiedza „ekspertów” to tylko przeczytanie anglojęzycznych książek  i szumne nazywanie tych lektur drogowskazem.

Najłatwiej schodzą hasła, które opowiadają o ludziach sukcesu, którzy na swych barkach dźwigali ogromne brzemię, nie spali po nocach bo „sen jest dla słabych i leniwych”, z niejednego pieca chleb jedli. Najprościej schodzą też hasła o nieustannym rozwoju, motywacyjne mrzonki, w których wstydem jest mieć gorszy dzień, a kroki w tył stawiane są tylko po to, aby wziąć rozpęd i roz….walić każdą przeszkodę rzucaną przez okrutnych nienawistników. Na pohybel i utarcie nosa tym, którym obecnie źle.

Na szczęście, nie jest jednak z Polakami tak źle: hejt nie zawsze jest hejtem z zazdrości, a jedynie wygodnym wyśmianiem mędrców, którzy swym „bogatym” doświadczeniem i odkrywczą wyjątkowością dzielą się z innymi. Bo nie każdy, kto dorobił się majątku i lepszej egzystencji swą ciężką pracą w „internetach” staje się „lol contentem” . Szczęśliwie, jest kilku(nastu) takich ekspertów, tak bardzo autentycznych, „swojskich” i merytorycznych, których właściwie nie trzeba bronić, a ich fani nie muszą szukać swoich mentorów po fanpage’ach wyśmiewających poczynania „social media ninjów”.

A więc miejcie oczy i uszy szeroko otwarte :)

Ilona

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *